Żyjemy w nieświadomości posiadania duszy. Wcześnie w dzieciństwie straciliśmy kontakt z nią pod wpływem wzorców narzuconych nam przez autorytety: rodzinę, szkołę, kolegów. Ciągle szukamy zewnętrznych wzorców, które pomogą nam stać się atrakcyjnymi, budzić podziw. Po latach orientujemy się, że niczego nie osiągnęliśmy i tyle razy zmienialiśmy maski, że zapomnieliśmy jak wygląda nasza prawdziwa twarz. W tym momencie próbujemy dotknąć naszego prawdziwego Ja, a co nazywa się kryzysem wieku średniego. Wtedy zaczynamy odczuwać potrzebę odzyskania czegoś prawdziwego wewnątrz siebie, czegoś co nie zmieniło się przez te wszystkie lata, czegoś co jest ukryte pod maskami grania, dopasowywania się. Tego, czym jest nasza dusza.  

Kiedy wracamy do niej po długich latach nieobecności, widzimy jak naprawdę wygląda: jest wycieńczona, brudna, cała w bliznach po byłych związkach, stratach, rozstaniach, wypełniona bólem, smutkiem, łzami, tęsknotą i obojętnością. Wtedy widzimy, że dusza zebrała cały ból naszego życia i tak samo jak my potrzebuje pomocy. Rozumiemy, że wszystko, co robiliśmy dotąd, było wbrew niej, bo nie pozwoliliśmy jej zabrać głosu. Takie sytuacje są powszechne w naszym życiu.

Każdy człowiek w jakimś momencie odzyskuje kontakt z duszą. Często jest to ostatnie 15 minut życia.

Można spróbować zrobić to dużo wcześniej, trzeba tylko zechcieć, zapragnąć, zatęsknić, odważyć się odczuć jej ból. Zobaczyć jak naprawdę wygląda nasze życie i szczerze je podsumować. Ból duszy jest prawdziwy, autentyczny, odziera nas z iluzji, że wszystko jest w porządku. Widzimy wtedy bezcelowość i pustkę naszego życia, zaczynamy rozumieć, że nasza dusza potrzebuje pomocy, a może nawet uleczenia ran. Dusza jet jednym z narządów naszego ciała energetycznego, o który musimy dbać. Ona potrzebuje naszej uwagi i zainteresowania.

Kiedy w naszym życiu miało miejsce traumatyczne przeżycie albo kiedy lęk, ból, przerażenie, zbierały się latami i powoli wypełnialiśmy się smutkiem i cierpieniem, to możemy być pewni, że dusza odeszła. Ona może odejść od nas do świata astralnego. Wtedy potrzebujemy kogoś, kto pomoże nam ją odzyskać, posprzątać jej dom, który jest w naszym sercu i usunie nadmiar bólu. Sprzątanie w domu duszy, to niezwykła rzadkość. Nietrudno wyobrazić sobie nie sprzątany przez rok dom, a czy można sobie wyobrazić energetyczny bałagan po 40 latach niesprzątania?

Dom duszy musi być czysty, nie możemy pozwolić, żeby wypełniał się brudnymi, negatywnymi emocjami, takimi jak: gniew, zazdrość, czy głupota. Powinniśmy nauczyć się dbać nie tylko o czystość ciała, ale i o czystość domu duszy, żebyna nowo zrozumieć wartość, jaką ma jej posiadanie. W tym celu musimy nauczyć się panowania nad emocjami, nie pozwolić im wypełniać swojego życia.

Od tysięcy lat ludzie znają antidotum na trucizny umysłu. Lekarstwem na gniew jest miłość, na głupotę mądrość, na zazdrość chęć dawania. Dzisiaj mało kto się wysila, żeby zażyć takie lekarstwo. Przez całe lata pielęgnujemy te emocje, pozwalamy im dominować, a one w końcu przejmują kontrolę nad naszym życiem. One zanieczyszczają nam duszę, zaniżają jej wibracje.

To stwarza poważny problem, nie spotykany dotąd na tak wielką skalę: dusze ludzi z niskimi wibracjami są porywane. Te porwania stają się epidemią naszego świata. Dokonują ich istoty potrzebujące jakości duszy, czyli elementów, z których dusze są zbudowane. Od tysięcy lat ludzkość posiada wiedzę o składnikach, z jakich jest zbudowana dusza, są nimi żywioły: ziemia, woda, ogień, powietrze i przestrzeń. Istoty, które żerują na naszych duszach, odbierają im najbardziej subtelne składniki: ogień, który jest naszą twórczością, powietrze naszą kreatywność i przestrzeń naszą otwartość. Ludzie, którzy na co dzień potrzebują tych jakości, są w stanie odczuć prawdziwą stratę. Dusza po porwaniu nigdy już nie będzie taka sama. Po jakimś czasie zostanie zwrócona właścicielowi ale okradziona, okaleczona, zdeformowana. Ponownie będzie próbowała odzyskać swoje właściwości, bo ma zdolność odbudowywania utraconych elementów. Później znowu będzie porywana i po raz kolejny okradana. Jeśli te kradzieże będą zdarzały się często, wówczas dusza traci na zawsze zdolność odbudowywania tych elementów.

Utrata elementów, z których zbudowana jest dusza, powoduje trwałe zmiany, zarówno na poziomie psychicznym, duchowym, emocjonalnym, jak i fizycznym. Utrata elementu ognia powoduje problemy z trawieniem i podtrzymywaniem temperatury ciała, powoduje senność i otępienie. Brak elementu powietrza blokuje przepływ energii w ciele, powoduje wzmocnienie zazdrości i negatywnego nastawienia. Brak elementu przestrzeni zmniejsza siłę życiową, powoduje utratę siły woli i determinacji, przytępia zmysły, budzi gniew w sercu i krytycyzm.

Jeśli nic z tym nie robimy, jeśli pozwalamy naszej duszy na zaniżanie wibracji i częste okradanie jej, to w kolejnym życiu rodzimy się z tymi brakami, których nie uzupełniliśmy w tym. Wtedy już przychodzimy na świat z chorobami: przy braku ognia będą to problemy z trawieniem lub brak zdolności trawienia; przy braku powietrza paraliż, przy braku przestrzeni problemy z sercem, utrata pamięci i wczesna śmierć. Przyjście na świat bez określonego elementu może spowodować zmiany w odczuwaniu zmysłami, i tak: brak ognia skutkuje utratą smaku, powietrza węchu, przestrzeni wzroku. Kiedy rodzimy się z brakiem elementu ognia na poziomie duchowym, potęguje to w nas chciwość i rządzę; kiedy brak nam elementu powietrza wzmacnia się duma i arogancja; brak przestrzeni wypełniamy się gniewem i nienawiścią.

W dzisiejszym świecie panuje kult ciała. Pieniądze, które wydajemy na nasz zewnętrzny wygląd są nieporównywalnie większe niż te, które wydajemy na dbanie o stan duszy.

Jeżeli teraz nie zadbamy o nasze dusze i pozwolimy im przebywać w niskich wibracjach, to gniew, duma, arogancja, nienawiść i chciwość staną się dominującymi uczuciami w społeczeństwie.

Obecnie na świecie dokonują się wielkie zmiany, są one powiązane z nakładaniem się górnego i dolnego świata astralnego na nasz ludzki. Oznacza to, że zarówno świat zdominowany przez Anioły, jak i świat, w którym dominują Demony, jeszcze nigdy nie były tak blisko ludzi. Ich wpływ na nas cały czas się powiększa. Widać to już po nasileniu się ilości przekazów i channelingów, które w przytłaczającej większości pochodzą z dolnych światów astralnych. Granica między tymi światami przechodzi przez duszę każdego człowieka i to my jesteśmy odpowiedzialni za wybór, po której stronie chcemy stać. Nie mamy innego wyjścia. Musimy podjąć decyzję, dokonać wyboru.

Dbanie o duszę polega na unikaniu niskich wibracji i podnoszeniu jej na wyższe poziomy, wypełnianiu jej światłem, spokojem, radością. Pomoże nam to uniknąć porwań i okradania duszy.

Przyszedł czas stanąć po stronie naszej duszy, zrozumieć ją, zaakceptować, usunąć nadmiar bólu i brudu. Czas, żeby wziąć odpowiedzialność za to, jak wygląda, co czuje, jakie ma wibracje, na ile żyjemy z nią w zgodzie, na ile jest przy nas bezpieczna.

Stanąć po stronie duszy to znaczy zaakceptować swoją Boskość. Nie trzeba do tego wiary w odległego i nieosiągalnego Boga. Trzeba jedynie doświadczenia, poczucia Boskości, która jest w nas.

Teraz nie możemy już szukać przyczyn naszego cierpienia na zewnątrz. Musimy przestać obwiniać świat za to, co przykrego spotkało nas w życiu. Sami stwarzamy nasz świat, podążając za prowadzeniem duszy lub nie. Jeśli to zrozumiemy - przetrwamy bezpiecznie każdą epidemię.