Infra: Dlaczego cel i sens życia są tak mocno ukryte? Oczywiście podpowiedzi się pojawiają, ale wciąż jest problem z gwarancją prawidłowej.

A. Deyev: Odpowiedź jest bardzo prostaNIE MA PRAWIDŁOWEJ ODPOWIEDZI.

Sens naszego życia to nie jest coś sztywnego, on zmienia się każdego dnia. To nie jest określona kreska, którą muszę osiągnąć, to są setki kresek, które osiągamy i każda kolejna otwiera następną. To znaczy, że jeśli osiągamy jeden cel, to wtedy powstaje następny. Nie ma jednego celu życia. Tak jak powiedziałem wcześniej, głównym celem jest dotrzeć do Boga. Aby to zrobić musimy pokonać tysiące, tysiące poprzednich celów, które są obowiązkowe na naszej drodze. Każdy z nich jest ważny. Jest taka prosta czynność jak zapinanie koszuli, celem jest zapiąć całą koszulę. Ale jest też dziesięć guzików, które musimy po drodze zapiąć. Jeśli któryś ominiemy, albo krzywo zapniemy... nie osiągniemy celu. Każdy guzik to cel. Przez wszystkie cele musimy przejść. Nie jesteśmy świadomi celu końcowego. Możemy jedynie być świadomi tego celu najbliższego, który nam w tym momencie wydaje się atrakcyjny, lecz za 2 tygodnie będzie to inny cel i będzie on tak samo atrakcyjny i tak samo wspaniały. Ważna jest akceptacja braku celu. JEST PO PROSTU DROGA. Po prostu idziemy. Czy ta droga jest przyjemna? Czy podróżowanie w określonym celu jest przyjemne, w danym kierunku? Ja uważam, że poszukiwanie Boga to jest najlepszy cel na świecie. Tylko normalnego Boga, prawdziwego! Jak pracuję z ludźmi, to w większości wypadków pokazuję im, na ile ich zrozumienie Boga jest prawdziwe. W większości wypadków to zrozumienie jest w 3, 5, czasem 10% prawdziwe. 90, 95, 97% to jest iluzja. I wtedy tłumaczę, że prawdziwe zrozumienie Boga powstaje tylko wtedy, kiedy to jest nasze poszukiwanie, autentyczne, jeśli włożyliśmy w te poszukiwania wysiłek. Wszystko, co wzięliśmy z zewnątrzod rodziców, ze szkoły, z książek, z filmów, od nauczycieli, jakichś przewodników - to wszystko nie jest nasze, to wszystko nie jest prawdziwe. Prawdziwa jest tylko nasza droga do Boga, którą sami stworzyliśmy. Mówię zawsze, że jest 7 miliardów ludzi i 7 miliardów dróg do Boga. Która jest twoja? Moja droga nie pasuje do nikogo, ona jest moja. Dlatego z nikim innym nie chcę dzielić się tą drogą, bo nikt inny tą drogą nie odnajdzie Boga. To jest moja prywatna droga poszukiwania. Ty stwórz swoją. Jak skupisz się i poczynisz wysiłek, to znajdziesz i będziesz wiedział, że to jest twoja prawdziwa droga.

Infra: Co pan sądzi o używaniu enteogenów, na przykład takich jak ayahuasca i jaki to ma wpływ na duszę człowieka?

A. Deyev: Nie uważam, że zażywanie ayahuasca jest złe. Jest bardzo dużo pięknych doświadczeń, które są na prawdę wspaniałe, czyste i bezpieczne. Jednak jest to ułamek, około 3-5%. Reszta to doświadczenia ogromnych, brudnych obszarów, w które ci ludzie wchodzą i nie zawsze z nich wychodzą do końca, otwierają drzwi na jakichś płaszczyznach, na które nigdy by nie chcieli się dostać, a potem tych drzwi nie zamykają, zostawiają szparę, ktoś może tam włożyć nogę, albo zostawić te drzwi całkowicie otwarte na długi okres  i przez ten czas do życia tego człowieka wchodzą bardzo niefajne rzeczy, bardzo brudne istoty, które na prawdę mogą bardzo zmienić sposób życia człowieka, wprowadzić ogromny chaos, zamieszanie, lęk, niepokój, itd. Uważam, że każda zmiana musi być ŚWIADOMA. Musimy pracować nad tymi zmianami PRZYTOMNIEJ. Kiedy zażywamy cokolwiek, nie ma w tym przytomności, nie ma naszego poszukiwania, nie ma naszej koncentracji i wysiłku. To nie my robimy, to dzieje się poza nami. My bierzemy wtedy bierny udział w tym wszystkim. To jest chęć pójścia na skróty. To tak nie działa.

Infra: Czy można jakoś zauważyć, jaki anioł stróż nad nami panuje?

A. Deyev: To jest następna nasza głupota. Tych aniołów, których ludzie nazywają, których imion używają, jest 10-15. Natomiast aniołów są miliardy. Trudno jest powiedzieć, który jakie ma imię. Czasem obok jednej osoby jest 200, 300 czy 400 aniołów. Nie ma możliwości każdego z nich znać po imieniu. W większości wypadków, u 95% ludzi jest przy człowieku tylko jeden anioł. Można go zapytać, jak ma na imię, ale rzadko kiedy będzie chciał odpowiedzieć. Są one w większości bardzo obojętne na nas, nie interesują się nami, póki w naszym życiu nie zacznie się dziać coś wartego ich zainteresowania. To my musimy obudzić się. Gdy my budzimy się, one budzą się razem z nami. Wtedy już nie interesują nas ich imiona, interesuje nas tylko, w jaki sposób możemy z nimi współpracować, w jaki sposób oni mogą zmienić nasze życie oraz życie innych ludzi obok nas. Nie ważne, jak mają na imię, ważne na ile jest skuteczna ich pomoc, każdego dnia naszego życia. Przeczytałem dobre pytanie: czym różni się opiekun od anioła? To jest bardzo fajne pytanie. Bo anioły to są bardzo konkretne istoty, to są bardziej obserwatorzy, natomiast opiekunowie, to w większości wypadków nie są anioły, to są istoty, które w jakimś momencie były ludźmi i wracają tutaj dla wykonania określonej pracy. Znam bardzo fajnego terapeutę, u którego są na przykład 3 opiekunowie. Są to istoty, które były ludźmi i wykonywały określoną pracę uzdrowicieli, czy szamanów i tej pracy nie wykonali do końca. Szukali więc odpowiedniej osoby, która by mogła wykonywać ich pracę dalej. Musieli zrealizować określone cele. Wtedy oni przychodzą do dokładnie określonych osób. To nie jest opętanie, to jest współpraca, powstaje pewna symbioza. Kiedy ta istota daje ogromne wsparcie i ogromny efekt tej pracy. Znam tego człowieka i on pięknie współpracuje z tymi istotami. Są to jedna kobieta i dwaj mężczyźni, którzy byli uzdrowicielami w swoim czasie, nie żyją już od dawna, ale zajmują się podobnymi rzeczami, odzyskują ludzi. I to jest na prawdę wspaniała opieka, wspaniałe wsparcie. To nie są istoty jakieś oświecone, to są istoty, które po prostu były ludźmi i nadal chcą w dany sposób pomagać.

Infra: Czy obecność aniołów w buddyzmie jest kontrowersyjna?

A. Deyev: W buddyzmie te istoty nazywają się Dewami. Jest to jedna z klas istot. Jest wiele klas istot, są półbogowie, są Asury, są Głodne Duchy i tak dalej. Archanioły to są Bogowie, to są istoty, które mają ogromny potencjał, ogromną moc. Każdy z nas kiedyś tam będzie... To jest normalny etap ewolucji. Przechodzimy przez różne etapy. To jest nasza przyszłość. Nie ma w tym nic wyjątkowego. To jest określona praca, określone zajęcie, które one wykonują. My kiedyś tam będziemy.

Infra: Czy człowiek może umrzeć na własne życzenie, czyli pogrążając się w duchowej kontemplacji, jak niektórzy mnisi buddyjscy?

A. Deyev: Jak coś takiego przeżyję, to opowiem. Nie mam zielonego pojęcia. Tak jak powiedziałemnie jestem teoretykiem, jestem praktykiem. Rozmawiam o rzeczach, których doświadczam, z którymi pracuję. Dla mnie jest ważny efekt, a nie to, jak to pięknie nazwać i fajnie innych zaciekawić jakimś niezwykłym wydarzeniem. Wszystko jest możliwe i buddyzm w tym wypadku jest wyjątkowydaje ludziom tak niesamowite możliwości, zdolności i tak nieograniczony potencjał. Wystarczy tylko praktykować jakieś 15-20 lat i wszystko jest do osiągnięcia. 

Infra: Jeśli wykorzystujemy energię żywiołów, nawet w pozytywnych celach, czy w ten sposób nie jesteśmy kanibalami energetycznymi? Jakie konsekwencje się z tym wiążą? Czy jest pan w stanie to przewidzieć?

A. Deyev: Są określone istoty, do których zwracamy się, kiedy chcemy te żywioły odzyskać. Ich rolą jest dawać nam to. Prosimy o to i dostajemy tyle, ile trzeba tej odpowiedniej jakości, jakiej potrzebujemy. W najprostszych sytuacjach robimy to nieświadomie. Kiedy brakuje nam żywiołu Ziemi wybieramy się w góry, bo tej Ziemi jest tam pod dostatkiem. Kiedy brakuje nam żywiołu Wody to wybieramy się nad morze, albo jezioro, lub rzekę, bo tego jest tam pod dostatkiem. Kiedy brakuje nam elementu Ognia, to idziemy albo do sauny, albo siedzimy przy kominku lub wygrzewamy się na słońcuto jest element Ognia. Kiedy brakuje nam Powietrza idziemy gdzieś na łąki, gdzieś gdzie jest przestrzeń, również w górach, potrzebujemy wolnego powietrza i silnego wiatru. Kiedy brakuje nam elementu Przestrzeni, to po prostu musimy otworzyć się na świat. Robimy tak, że cały czas podświadomie te energie sobie uzupełniamy. Każdy żywioł jest powiązany z określonym kolorem. Żywioł Ziemi powiązany jest z kolorem żółtym, więc jeśli w tym kolorze się ubieramy, albo w naszym mieszkaniu jest dużo żółtych dodatków, to podświadomie dodajemy sobie elementu Ziemi. Element Wody powiązany jest z kolorem niebieskim. Element Ognia powiązany jest z kolorem czerwonym. Powietrze powiązane jest z kolorem zielonym. Przestrzeń powiązana jest z kolorem białym. 

Infra: Kiedy i jak rozpoznać, jakiej energii nam brakuje, abym wiedział, czy mam jechać na wakacje w góry, czy nad morze?

A. Deyev: Trzeba siebie obserwować. Kiedy brakuje nam poczucia siły, pewności, kiedy nie możemy stać po swojej stronie, nie mamy swojego zdaniana 100% brakuje nam Ziemi i wtedy trzeba jechać w góry. Jednak jechać w góry, a pobierać element, to jest ogromna różnica. Można chodzić po tych górach i niczego nie brać; to znaczy: trzeba otworzyć się na branie, uświadomić sobie brakujący element w sobie i mieć ogromną chęć, aby go uzupełnić, rozumieć to. Można bowiem brać element Ziemi tylko na poziomie ciała i które potrzebuje tylko witalności, siły, zdrowia, odporności. Jeśli podaje się go sobie na poziomie emocjonalnym, wtedy jest to zaspokojenie potrzeby twardości, pewności, spokoju. Jeśli dodaje się Ziemi na poziomie duchowym, to wiąże się to z mądrością decyzji, wglądem, zrozumieniem, spokojną obserwacją życia. Na różnych płaszczyznach doznajemy różnej jakości i aspektów tego samego elementu, tego samego żywiołu. Kiedy pracuję z ludźmi, to muszę dokładnie wiedzieć, gdzie i jakiego elementu dodać. Co powiązane będzie z emocjami, psychiką, czy zdrowiem, lub rozwojem duchowym, itd. Obserwując siebie trzeba najpierw zrozumieć braki. Jeśli nie czujesz się komfortowo i wygodnie w życiu, jeśli wszystko cię drażni, nie czujesz się dobrze w domu, nie czujesz się dobrze w pracy, czy też na imprezie, to brakuje ci Wody. Również gdy nie czujesz się wyluzowany, rozluźniony, nie potrafisz unikać problemów, nie jesteś elastycznyjest to brak Wody, trzeba jechać nad morze. Natomiast jeśli nie czujesz uczuć, jesteś przytępiony, wypalony, nic cię nie cieszy, nie masz w sobie radości, pomysłów, intencji, chęcibrakuje ci Ognia. Jeśli brakuje ci otwartości, pomysłów, relacji, jeśli jesteś w sytuacji, z której jakoś nie możesz wyjść, nie ma ruchu w twoim życiu, nie ma zmianznaczy to, że brakuje Powietrza. Jeśli jesteś zamknięty, nie jesteś otwarty na nowe pomysły, religie, książki, filmy, ubrania, smaki, nie akceptujesz zmian w świecie, nowych pomysłów, nowych idei, jesteś zaszufladkowany w starych ideach i pomysłach, z których nie możesz wyrosnąćznaczy to, że brakuje elementu Przestrzeni. Musimy bardzo uważnie obserwować siebie i poznać siebie, aby rozumieć, czego tak na prawdę nam brakuje. A jeśli brakuje, to w jaki sposób uzupełnić, jak wybrać najlepsze dla siebie rozwiązanie, albo powiązane z przebywaniem gdzieś, albo z określonymi medytacjami i praktykami, które ułatwiają nam ściąganie tych elementów, żywiołów. Ja uczyłem się tego 10 lat na różnych warsztatach. Można wejść na stronę www.bongaruda.pl i poczytać o różnych nauczycielach, którzy przyjeżdżają i uczą tego cały czas. 

Infra: Zdarzają się ludziom przypadki śmierci klinicznej, po których oni zmieniają się pozytywnie w stopniu niewyobrażalnym. Dlaczego nie przytrafia się to ludziom bardzo złym, a byłoby to przecież przerwanie ich zagubienia na tym świecie i być może wtedy przerwaliby cierpienia w swych przyszłych żywotach.

A. Deyev: To jest bardzo trudne pytanie, nie mam pojęcia. 

Infra: Jak można się bronić przed wpływem tak zwanych wampirów energetycznych?

A. Deyev: Bronić się jest bardzo trudno. Pierwszą podstawową rzecz, jaką trzeba sobie uświadomić, to samemu przestać je karmić. To my sami w większości przypadków pozwalamy żywić się sobą innym osobom. Podam przykład, jak to wygląda: przychodzi do nas na przykład koleżanka, która zaczyna użalać się nad swoim życiem, opowiada, jak ciężko jej w związku, ile problemów ma z dzieckiem, jak chorują jej rodzice i wszystko co mówi, to są problemy, problemy, problemy... O nieskończonych kredytach, o tym, że zepsuł się samochód, o tym, że współmałżonek zdradza, itd. Wszystko jest tak przykre, że wtedy myślimy: ?Boże, co by jej tu dać, aby ona już poszła, dam jej coś.?, albo: ?Chciałbym ją wesprzeć, chciałbym jej w jakiś sposób pomóc.? Owszem, to jest normalny ludzki odruch. Jednak jest w tym jeszcze cośta osoba przyszła do nas, aby nas zjeść i cała ta rozmowa polegała tylko na jednej rzeczy: abyśmy my otworzyli się na nią i pozwolili jej wziąć coś, co mamyspokój, pewność, udany związek, dobre relacje z rodziną, z rodzicami, z dziećmi, dobrą pracę. To wszystko to jest nasza energia wewnątrz. I spokój i dobrobyt i poczucie równowagi, pewności, przeszłości, zdrowia, itd. To jest to, co my mamy, a nie ma osoba, która do nas przyszła. I w momencie tej rozmowy użalając się nad swoim nieszczęśliwym życiem ona zmusza nas, abyśmy my ją w tym momencie karmili. I będzie siedziała u nas i 1,5 godziny, póki nie zje wszystkiego, co może. Później wyjdzie i nie podziękuje. Ona poczuje się na pewno dobrze. I co zrobi? Pójdzie do następnej osoby, której opowie to samo. To my pozwalamy tym osobom karmić się nami. To my pozwalamy takiej osobie 1,5 godziny użalać się nad swoim życiem. Jeśli nie możemy w niczym pomóc, to nie pozwalajmy im wylewać pomyj z ich życia w naszym domu. Nie ważne, czy to przez telefon, czy jakkolwiek inaczej. Ludzie wyrzucają ogromne ilości swoich brudnych energii i jednocześnie w tym samym momencie uzupełniają siebie naszymi, czystymi energiami. Robimy to każdego dnia, rozmawiając ze znajomymi, ze współpracownikami, na ulicy, w autobusie, w windzie, w każdej sytuacji, w której mamy z kimś kontakt. Przerywaj to, pomijaj wchodzenie w to! Unikaj tego, nie pozwalaj innym karmić się sobą! 

Infra: Teoria karm jest bez sensu. Załóżmy, że zaczynamy życie we wszechświecie od kilku istot, taki start. Potem one się rodzą, jest potem 3000 istot. W kogo wchodzą, ich 3000 wcieleń, skoro na początku było ich tylko kilka osób? Przepraszam, ale ta teoria dla mnie nie działa, nie wierzę w karmę.

A. Deyev: A to bardzo dobre pytanie. Niech pan nie wierzy, w co tylko pan chce nie wierzyć. Karmy od tego nie ubędzie i nie przybędzie. Do określonych pojęć trzeba dorosnąć. Określone pojęcia przychodzą w naszym życiu, kiedy odrzucamy schematy, przestajemy myśleć tylko w określonej płaszczyźnie. Kiedy zrozumiemy, że płaszczyzn są miliardy i zrozumiemy, że to, iż widzimy obecnie tylko tą jedną płaszczyznę, nie znaczy, że te miliardy innych płaszczyzn nie istnieją. Karma spisuje się doskonale, czuje się dobrze i będzie się dobrze czuła. Jest wspaniałe prawo, którym kierują się określone istoty. Wszyscy nim się kierujemy, tylko chodzi o świadomość i zrozumienie tych praw. W większości wypadków nie mamy tej świadomości. Na przykład: często czytam na stronach jak ktoś pisze, że oczyści nam karmę. Nie ma takiej opcji. Nikt nie może nam oczyścić karmy, to jest nasze zadanie, to nasza praca. Jeśli piszą o tym, że każda istota ma Boga w sobie, to Bóg ma nieskończoną ilość dusz, które by nam pożyczał. Uważam, że Bóg każdej istocie pożycza duszę na nieokreślony czas. Z drugiej strony, 
ten czas jest bardzo określonyjest to początek i koniec naszego wszechświata. Natomiast ilość, na jaką Bóg może swoją duszę podzielić jest nieograniczona. NIC Go nie ogranicza w tym, ile istot świadomych w tym wszechświecie będzie istnieć. Ile tylko chce, aby spotkać siebie, aby doświadczyć jak to działa.

Infra: Czy dużo nieżywych fizycznie ludzi pan odzyskał? Czy był taki przypadek, że nie dał pan rady?

A. Deyev: Kiedy zaczynam z kimś pracować, to nie mam możliwości się wycofać, tzn., że jeśli zaczynasz, robisz to do momentu, aż wygrasz. Każda istota, która przebywa w ciele innego człowieka, to nadal człowiek i kieruje się wszystkimi ludzkimi zasadami. Tak jak zwykli, normalni ludzie, niektórzy są upierdliwi, inni złośliwi. Trzeba z nimi normalnie, ale trochę inaczej rozmawiać. Czasami najlepszym i skutecznym sposobem rozmowy bywa potężny kopniak. Ilu osobom dotąd pomogłem? Nie wiem, nigdy nie liczyłem, to byłoby chore. Chyba żaden stomatolog nie liczy, ile zębów dotychczas wyleczył? Zdaje mi się, że to by było trochę dziwne. Jak coś zaczynam, to muszę to efektywnie skończyć. Nie mogę zostawić człowieka z czymś w środku niego, co nie jest nim. Każdy człowiek, żyjący czy nieżyjący, ma prawo być sobą. Tak na prawdę, w większości wypadków, obie istoty korzystają na tym, że są rozdzielone i osoba, która żyje i ta, która nie żyje. Osoba, która nie żyje, w większości wypadków wchodzi w ciało człowieka tylko dlatego, że jedynie to ciało zna, ludzkie. Chciałaby pójść gdzieś dalej, lecz jeśli w ciągu życia mówili jej, że po śmierci idzie tylko pod trawnik i nie ma nic oprócz tego, nigdy się nie odrodzi. Ta istota nie chce takiego rozwiązania, nie chce takiej dalszej drogi, chce z powrotem takie życie, jakie zna. Dlatego tak dużo nieżyjących wchodzi w ludzkie ciała osób żyjących. Dzieje się tak, gdyż wcześniej ich przekonano, że to życie, które znają, to jedyne możliwe, że już niczego innego nie będzie, że to życie jest jedyne. Ta głupota zmusza ich do wchodzenia w ludzkie ciała żyjących. Potem trzeba ich po prostu odprowadzić. Chcę powiedzieć tu ważną rzecz: jeśli w coś wierzymy w ciągu życia, to jak umieramy, ta wizja jest dla nas rzeczywista. Jeśli w ciągu życia uwierzyliśmy, że jest tylko jedno życie, to po śmierci nic innego nie widzimy i nawet jeśli ktoś do nas podchodzi i chce nas gdzieś poprowadzić, to nadal jesteśmy przy tym cmentarzu, w swoim domu, w szpitalu, w którym umarliśmy. Tam są tłumy ludzi. Tłumy ludzi siedzi w swoich domach po śmierci, tłumy ludzi chodzi po szpitalach, po kościołach, itd. Wszędzie ich pełno.

Infra: Przyszło takie pytanie od słuchacza: Wiem, że jestem opętany, mam tego świadomość. Jak mogę sobie pomóc i wygrać z opętaniem? Jak samemu pokonać demony i czy jest to możliwe? Mam silny umysł.

A. Deyev: Ale co pan zrobi z tym swoim umysłem? Może go pan nadal mieć silny. Trzeba mieć zdrowy rozsądek, a jeśli zdrowy rozsądek jest, to trzeba szukać najlepszej pomocy, jaka istnieje. Nie ma lepszej pomocy, niż kontakt z Bogiem. Proszę odzyskać dobry kontakt z Bogiem i to Bóg pomoże panu odprowadzić nadmiar brudu, odzyskać samego siebie. Nie ma innej opcji, nie ma innego lekarstwa, nie ma innego rozwiązania. 

Infra: Dlaczego ktoś, kto się zagubił, nie był w jakiś uderzający sposób ostrzeżony? Zawsze jest możliwość, że dana osoba nie natknęła się na jakąś głębszą wiedzę duchową.

A. Deyev: Nie jesteśmy ostrzegani, bo mamy prawo do popełniania błędów. Nie natknął się na wiedzę głęboką, bo mało jej szukał. Nasza odpowiedzialność za nasze życie, to właśnie szukanie tej wiedzy, sprawdzanie jej i ocenianie, a jeśli ona nie jest właściwa, to wyrzucanie jej i szukanie dalej. Druga rzeczdorastanie przez popełnianie błędów. Dzięki nim właśnie dorastamy. Nikt nie musi nas ostrzegać, bo dorastamy. Jak dziecko uczy się chodzić, to się przewraca. Co z tego, że je ostrzegasz, że ono zaraz się przewróciono musi wstać i iść dalej, wtedy nauczy się chodzić. Tak jest w naszym życiu. Musimy przewracać się, aby nauczyć się chodzić.

Infra: Czy Boga trzeba szukać? Czy czegokolwiek trzeba szukać? Czy może wystarczy tylko odrzucić to, co nam przeszkadza w jego doświadczeniu?

A. Deyev: Poszukiwanie Boga jest w nas wpisane. To jest jak wewnętrzny program, nad którym nigdy się nie zastanawiamy. On działa samoczynnie przez 24 godziny na dobę. Jednak kiedy zaczynamy uświadamiać sobie ten program, zaczynamy korzystać z niego bardziej skutecznie. Zaczynamy mieć bardziej namacalne wyniki tych poszukiwań. Zgadzam się, że wystarczy odrzucić określone rzeczy i wszystko co odrzucimy, a co nie jest Bogiem spowoduje, że Boga zostanie najwięcej. Tylko czasami trudno rozpoznać co trzeba wyrzucić, bo Bóg przejawia się w tysiącach, tysiącach rzeczy. Tak na prawdę nic oprócz niego nie ma, przebywamy w Nim. Jest On wewnątrz nas, a my jesteśmy wewnątrz Niego. To jest bardzo skomplikowane.

Infra: Pojęcie energii Kundalini jest panu znane? Miał pan z nim do czynienia? Jest bardzo szamańskie, ale i niebezpieczne. 

A. Deyev: Nie miałem z tym do czynienia. Bardzo dużo ludzi mówi o tym, opowiada jak tego doświadcza, jednak kiedy pytam ich, w jaki sposób mogę przełożyć to na konkretne działania, praktyczne zmiany w życiu swoim, albo innego człowieka, to okazuje się, że to jest... zwykła gra umysłu. Więcej gadania, podziwiania, itd. Niestety, takie rzeczy mnie nie interesują.

Infra: Co mam zrobić, jeśli w głowie słyszę głosy, że powinienem i mam onanizować się często, a ja czuję, że robię coś złego? A słyszę takie jakby w duszy głosy. Co zrobić, czy to demony powodują, że onanizuję się kilka razy dziennie?

A. Deyev: To trzeba iść do psychiatry. Rozmowy, albo głosy w głowie, to pierwsze oznaki schizofrenii.

Infra: Jestem właściwie tego samego zdania, tak osobiście, tak więc najpierw chyba psychiatra, a dopiero potem jakieś egzorcyzmy, czy inne procesy. Kolejne pytanie: Co do opiekunów, to jest taka opinia, że to my sami, ale już po oświeceniu. Jak się pan do tego odniesie?

A. Deyev: Tu bym miał takie samo zdanie, ale pod warunkiem, że to by był jeden opiekun i w jednym miejscu, na jednej płaszczyźnie. To jesteśmy my sami, jedyna istota, która nas interesuje, my sami w przyszłości. Natomiast opiekunów czasem jest więcej i są oni na różnych płaszczyznach, na różnych gęstościach. Sądzę, z dzisiejszej perspektywy, że te istoty są kimś poza nami.

Infra: Bardzo więc dziękuję w imieniu Serwisu Infra i Radio Paranormalium za udział w dzisiejszym czacie panu Aleksandrowi Deyev'owi, za zaangażowanie w dośćjak się okazałotrudne zadanie, jakim było udzielenie odpowiedzi na wszystkie pytania naszych słuchaczy. Dziękuję bardzo!

A. Deyev: Dziękuję bardzo za dzisiejszą rozmowę. Bardzo mi było miło z wami wszystkimi porozmawiać. Do następnego spotkania.