Od: Iwona, przesłane 16.09.2015

Drogi Aleksandrze,

Pozdrawiam Cię serdecznie i DZIĘKUJĘ za pomoc w odzyskaniu Duszy. Słowami wdzięczności nie da się opisać, dlatego przesyłam mentalnie uczucie wdzięczności...:-)

Postanowiłam podzielić się z Tobą moim doświadczeniem ze spotkania z moją kochaną Duszyczką po latach.

 

Minęły już 2 tygodnie odkąd moja dusza jest ze mną. Ten moment jak do mnie wróciła, był podobny do zakochania się...a m.in...uczucie ciepła ogarniające całą mnie, dreszcze, bezwarunkowa radość, niesamowite uczucie szczęścia doprowadzajace do łez, wzruszenie ogromne. Poczucie dopełnienia, tak jakby ta pustka którą czułam w sobie została nagle wypełniona po brzegi. Jednocześnie w obliczu uniesień czułam, że od teraz mam wziąć całkowitą odpowiedzialność za wszystkie swoje uczucia, myśli i postępowanie i zrobić wszystko aby Dusza czuła się ze mną dobrze. Co za ulga, że już nie muszę tułać się dłużej jak bezdomna i żebrać o zauważenie, miłość, poradę, bezpieczeństwo...itd. Dlatego, że mam w sobie cudowny skarb, najlepszego doradcę i przyjaciela i od teraz pragnę zawsze czerpać z tego bogactwa wewnętrznego.

Pomimo tego, że to jest krótki okres jak jesteśmy razem, ale odczuwam i zauważam dość istotne zmiany.

  1. Po obudzeniu z rana już nie czuję lęku, jak wcześniej...po prostu jest większy spokój,
  2. Odkąd postanowiłam i orzekłam że tylko Dusza jest moim doradcą, przestałam zastanawiać się co ,,inni''. Uwolniłam się od tych tłumów ludzi których opinia była dla mnie taka ważna...(ufff co za ulga ;-))
  3. Moja powaga do życia którą miałam wcześniej ,,topi się jak śnieg''. Staję się niepoważna i zwariowana z każdą chwilą i zaczynam patrzeć na otaczającą mnie rzeczywistość oczami dziecka. Wszystko mnie rozśmiesza i dostaję ,,głupawki'' śmiechu w najmniej oczekiwanym momencie. Czuję się jakbym była na placu zabaw i wszystkim co tam jest mogę się bawić. 3. Zaczęłam więcej sypiać i leniuchować i już nie mam z tego powodu poczucia winy. Jest mi z tym dobrze!!
  4. Przestałam tracić niepotrzebną energię tam gdzie nie trzeba, odchodzę stopniowo od nadgorliwości i perfekcyjnego przygotowania, pozwalam sobie na spontaniczność, brak przygotowania i niewiedzę... a także więcej akceptuję i mniej kontroluję i dobrze mi z tym.
  5. Im bardziej pozwalam sobie na naturalność, tym więcej ,,masek'' spada każdego dnia (dopiero zauważam ile ich było na każda okazję, do koloru do wyboru). Ale przedstawienie powoli się kończy, już nie potrzebuję więcej grać kogoś kim nie jestem. Jestem jaka jestem ...and I LOVE IT!!!  

Czuję się jakbym wyszła z więzienia na ogromną przestrzeń bez granic. Zdecydowanie mam więcej akceptacji, szacunku i pokory do życia.

Cudownie jest odzyskać Duszę, Siebie, Życie na nowo. Zakochałam się ponownie w swoim życiu i zrobię wszystko co w mojej mocy, aby moja Duszyczka zawsze się czuła ze mną dobrze.

To tylko początek drogi cudownych zmian. Jestem na nie GOTOWA.

Pozdrawiam serdecznie

Iwona Sosnowska

  www.sekrety-zycia.blog.onet.pl