Chaos na świecie, którego jesteśmy świadkami i który nasila się z każdym dniem, jest związany z procesem wyłączania Matrixa.

Cały czas narzekamy na ten Matrix, walczymy z nim, próbujemy z niego wyjść, a tymczasem to nie tylko sposób kierowania społeczeństwem. Matrix kieruje pogodą, temperaturą, przepływem prądów oceanicznych, promieniowaniem słonecznym, czy polem magnetycznym Ziemi. W tej chwili właśnie obserwujemy proces jego wyłączania, to jest ten chaos, koniec eksperymentu. Tym eksperymentem było stworzenie odpowiednich warunków dla rozwoju cywilizacji. Nie musiała to być cywilizacja rozwinięta technologicznie, naukowo, czy cybernetycznie, chodziło raczej o stworzenie warunków umożliwiających życie w zgodzie z duszą. Tylko część ludzkości osiągnęła ten cel i stała się zdolna do takiego życia. Większość tych ludzi powielała tę zdolność w kilku wcieleniach. Potwierdzeniem tego jest jakość ich życia.

Ludzkość zdaje teraz końcowy egzamin z duchowej ewolucji, która jest częścią duchowej ewolucji wszechświata. Ta duchowa ewolucja nie jest związana ani z rozwojem świadomości, ani wyjątkowych zdolności jasnowidzenia, czy telepatii. Ewolucja duchowa związana jest z najbardziej niepozorną zdolnością byciem dobrym człowiekiem.

Każda Dusza, podchodząca do tego egzaminu, jest spragniona kontaktu z nami, bo może go zdawać tylko wtedy, kiedy jesteśmy świadomi i bierzemy w nim udział razem z nią. Dla Duszy nie ma świata zewnętrznego, to my jesteśmy jej wszechświatem, nic poza nami nie istnieje dla niej. Relacje z innymi ludźmi zauważa, kiedy one nam pomagają albo szkodzą, nie obchodzi jej polityka, biznes, sukces. Interesuje ją, na ile jesteś szczęśliwy w tym życiu.

Każde grupowe działanie jest zaprzeczeniem działania Duszy, ona ma indywidualną drogę, której nikt obok nas nie powieli. Podążanie za jakimkolwiek liderem, oddala nas od własnej Duszy, osłabia kontakt z nią i zaniża jej wibracje. Nawet tworzenie tzw. nowej cywilizacji na zewnątrz jest iluzją. Każda nowa cywilizacja powstanie wewnątrz nas, w relacji z Duszą. Powstanie cywilizacja nowych ludzi, którzy ją stworzyli w sobie ludzi połączonych z Duszą, która reprezentuje Boga. Dusza nie reprezentuje samej siebie, jest częścią Boga w nas. Kiedy dogadamy się z tą częścią, mamy gwarancję, że dogadaliśmy się z Bogiem. Droga do nowej cywilizacji przebiega przez serce. Dusza może mieć w jednym czasie więcej niż jedno ciało i jedną aktywną świadomość, one mogą mogą być rozrzucone po całym wszechświecie i w taki sposób manifestować swoją obecność. Poddawanie się prowadzeniu Duszy, jest pozbywaniem się komfortu, o który tak zabiegaliśmy przez całe życie. Każdy z nas ma taki wątek, temat, na którym najbardziej mu zależy. Jednak Dusza czasami ten wątek zaburza i to jest dla nas największy problem, który sprawia, że nie chcemy za nią podążać.

Ona burzy nasze pojęcie świata, zmienia nasze poglądy, wartości, priorytety i cele. Podążać za Duszą, to znaczy zaufać jej na tyle, żeby nie stracić tego zaufania nawet wtedy, kiedy ten komfort tracimy. Większość ludzi narzeka na to, że było im w życiu wygodnie, a Dusza robi rewolucję. Nie chcemy utracić komfortu, boimy się wychodzić ze związków, zostawiać pracę, chociaż źle się czujemy zarówno w jednym, jak i w drugim.

Ulegamy iluzjom i angażujemy się w działania na zewnątrz, o których myślimy, że są wyjściem z trudnej sytuacji, a tymczasem to są drogi, które donikąd nie prowadzą. Wtedy Dusza stawia opór, żebyśmy nie weszli w tą ślepą uliczkę, przestaje wspierać proces zmian, czasami nawet wyłącza prąd i stajemy się apatyczni, niezdolni do pracy, ciągle zmęczeni, albo popadamy w depresję.

Nie ma innej prawdziwej drogi niż ta, którą odnajdziemy w swoim sercu.